Urodziłam się w zaśnieżonym październiku roku 1975.
Podobno wcześniej i podobno lekarz był hmmmm.....pijany. Ale przyszłam na świat i tak zostało. Pochodzę z opolszczyzny. Tam też ukończyłam Liceum Ogólnokształcące i ruszyłam na studia do Krakowa. Te same cechy które kazały mi wybrać kierunek pedagogiczny sprawiły, że po trzech latach zaniechałam tej drogi i zaczęłam śpiewać.
Pierwsze prawdziwe kroki stawiałam w Zielonym Szkiełku – krakowskim Ni – Kabarecie. Później na Scenie Muzyczno – Literackiej Azyl.
Przez chwilę buszowałam po festiwalach piosenki literackiej i ten czas zaowocował różnymi nagrodami.
Grand Prix i pierwsze miejsca:
>
Złoty Gryf- Poetycko-muzyczna Bitwa pod Gorlicami '97 (z zespołem Per Grafit)
> Oranżeria – Radzyń Podlaski ’98,
> Spotkania z Piosenką Autorską – Biłgoraj ’98,
> SMAK – Hebanowy Szczebel do Kariery (J)- Myślibórz ’98,
> Festiwal Piosenki Kabaretowej OSPA – Ostrołęka ’98 (nagroda za teksty),
> Festiwal Piosenki Artystycznej – Rybnik ’99,
> Spotkania Zamkowe – Olsztyn ’99 ( nagroda im. Agnieszki Osieckiej ),
> trzykrotne zaproszenie na festiwal FAMA i nagrody –’97 wyróżnienie, ’98 nagroda indywidualna Rady Artystycznej,’99 nagroda autorska.
> Póżniej był Studencki Festiwal Piosenki ’99 w Krakowie – III miejsce i nagroda im. Wojtka Bellona.
I jeszcze kilka innych, których mimo chęci w tej chwili nie przywołam w pamięci. Ale będę tę listę uzupełniać.
Cztery lata spędzone w Lublinie zaowocowały współorganizacją i udziałem w koncertach o tak pokrętnych nazwach jak: Na Bazię Pisankę i Barankę, Trzy – Mają się Mocno, Era Dublera, Baby z Wozu... i inne afery jak pewnie powiedziałby Karol z Dużych Dzieci. Gościnnie brałam udział w koncertach Lubelskiej Federacji Bardów.
Teraz znów mieszkam w Krakowie i chyba nie mam zamiaru tego zmieniać. Przygotowuję materiał na płytę. Pierwszą moją bo na kilku płytach składankowych pojawiały się już moje piosenki: Grupa Apokryficzna, Zajazd Bardów, Pomarańcza, Gitarą i Piórem i... inne, które dopiszę jeszcze później.
Czy coś jeszcze? Tak! Z całą pewnością wiele... Później.
|