home bio muzyka video teksty wiersze galeria prasa tapety kontakt linki goście

 
artykuły prasowe, recenzje, wywiady
 

portal kultury, sztuki i rozrywki w regionie Bielsko-Biała
Marcin Mieszczak

Świat słów i muzyki Dzidki Muzolf

18.05.2008

W piątkowy wieczór, podczas gdy Bielsko zanurzone było w hucznej zabawie juwenaliowej, w klubie Sephia odbył się kameralny koncert poetki i pieśniarki Dzidki Muzolf. Miłośnicy piosenki literackiej mogli raczyć się charakterystycznym głosem Dzidki i subtelnymi dźwiękami towarzyszącego jej zespołu.


Kilka godzin wcześniej, Skiba – wokalista grającego na Błoniach Big Cyca – śpiewał stary przebój, pamiętający jarocińskie czasy z tekstem: tu nie będzie żadnej rewolucji… Paradoksalnie mógłbym tymi słowami opisać koncert w Sephii, bo czyż śpiewanie wierszy przy wtórującej gitarze akustycznej nie jest stare jak świat? Wcale to jednak nie znaczy, że ta prosta forma nie potrafi nieść ogromnego ładunku emocjonalnego.

Przeważająca część repertuaru Dzidki Muzolf to sentymentalne, delikatne ballady. Przy akompaniamencie Rafała Drewnianego na gitarze i Piotra Ryncarza na instrumentach perkusyjnych ta muzyka świetnie komponowała się z przytulnym wnętrzem klubu. Na Błoniach rockowe koncerty, tuż za drzwiami pędzące samochody, a wewnątrz Sephii przekonujący głos Dzidki, oznajmia, że

 

gdy ja
płynę – łódź kołysze mnie
i płyną lata
czas wiklinę życia
w pełne kosze splata
/”Latarnik Jan”/

Dzidka dysponuje mocnym, głębokim głosem, co w naturalny sposób podkreśla dramaturgię śpiewanych przez nią liryków. Warto zwrócić uwagę na artystyczną bliskość Piwnicy pod Baranami, w której bohaterka wieczoru jest częstą bywalczynią. Znajomy, z którym razem przysłuchiwaliśmy się artystce zauważył, że muzycznie Dzidka oscyluje w granicach, wyznaczonych także przez damy polskiej piosenki: Hannę Banaszak, Ewę Demarczyk czy Ewę Bem. Oczywiście nie sposób pominąć swoistego „bardostwa”, który patronuje twórczości Dzidki.
Na swoim koncie ma wiele koncertów, udziałów w festiwalach i wiele nagród tam przyznawanych. Do najważniejszych należą m.in. nagroda im. Agnieszki Osieckiej na Spotkaniach Zamkowych – Olsztyn’ 99, nagroda za teksty na Festiwalu Piosenki Kabaretowej OSPA w Ostrołęce czy trzykrotne zaproszenie na FAMĘ. Piosenki Dzidki Muzolf pojawiły się na kilku płytach składankowych.

W tym miejscu należą się słowa uznania klubowi Sephia, że w odwiecznym sporze : ilość (gości) kontra jakość (artystyczna) postawił na to drugie. Wyszło to wszystkim na dobre, gdyż chętnych, by posłuchać Dzidki, było całkiem sporo.

KURIER LUBELSKI > Andrzej Molik

Dzidka wraca do Lublina

13.03.2008

Do Lublina powraca – niestety tylko z jednym koncertem – Dzidka Muzolf. Przez kilka lat mieszkała w naszym mieście i dała się poznać ze świetnych występów. Potem wyjechała do Krakowa, w którym od 1995 r. święciła największe estradowe triumfy. Dziś o godz. 19 w Winiarni u Dyszona przy Grodzkiej 1 zaśpiewa z towarzyszeniem Rafała Drewnianego – gitara i Piotra Ryncarza – instrumenty perkusyjne.


Dzidka to prawdziwy bard. Określenia „bardotka” (rodzaj żeński od barda) nie lubi, bo kojarzy się z Brigitte Bardot. Wykonuje autorskie piosenki, nastrojowe ballady podbudowane delikatnym jazzowym brzmieniem, rytmem bossa novy, a w warstwie tekstowej liryczne, ocierające się o metafizykę. Czasem – ale wówczas robi to świetnie – interpretuje piosenki kabaretowe.


Do Lublina ściągnęła za swą wieloletnią miłością. Zbliżyła się do Lubelskiej Federacji Bardów, jednak nigdy nie została jej członkiem. Z rzadka występowała solo, częściej z przekomiczną Bazią Szot, a także innymi wykonawczyniami piosenki artystycznej – Jagodą Nają i Kasią Abramowicz.
W 2004 r. Kawiarnia Artystyczna Hades wyprodukowała program „Czas na życie”, złożony z piosenek francuskich (część tekstów tłumaczyła szefowa kawiarni Elżbieta Cwalina). Dzidka Muzolf była jego świecącą prawdziwym blaskiem gwiazdą, ale niebawem wraz ze swym chłopakiem powróciła pod Wawel.


Dwa lata temu w Hadesie dała recital podsumowujący kilka poprzednich lat twórczości. Śpiewała swoje starsze utwory, takie jak „Nie pukaj”, „Bossa-Droga”, jak i w tym czasie nowe – „Jan Latarnik”, „Gdybyś” oraz piosenki Leo Ferre ze wspomnianego programu „Czas na życie”.


Mimo że – ze względów osobistych – nasze okolice mają prawo w Dzidce Muzolf budzić niezbyt miłe asocjacje, dała się namówić wielkiej przyjaciółce Bazi Szot na powrót koncertowy. Dziś U Dyszona zaśpiewa piosenki przygotowywane na pierwszą autorską płytę, która ma się wkrótce ukazać.

 

DZIDKA MUZOLF
Od 1995 śpiewała w krakowskim kabarecie Zielone Szkiełko, później na Scenie Muzyczno-Literackiej Azyl. Wielokrotnie nagradzana na najważniejszych ogólnopolskich festiwalach piosenki literackiej. Grand Prix i pierwsze miejsca m.in.: Oranżeria – Radzyń Podlaski ’98, Spotkania z Piosenką Autorską – Biłgoraj ’98, Spotkania Młodych Autorów i Kompozytorów „Hebanowy Szczebel do Kariery” – Myślibórz ’98, Festiwal Piosenki Kabaretowej OSPA – Ostrołęka ’98. Grand Prix i nagroda za teksty: Festiwal Piosenki Artystycznej – Rybnik ’99; Spotkania Zamkowe „Śpiewajmy Poezję” – Olsztyn ’99 – Nagroda Główna im. Agnieszki Osieckiej. Trzykrotnie zapraszana i nagradzana na FAMIE w Świnoujściu. Na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie w 1999 r. zdobyła III miejsce i prestiżową Nagrodę im. Wojtka Bellona.

 

GAZETA WYBORCZA

Dzidka Muzolf w Hadesie
piątek 3 lutego 2006

Piosenka literacka, lecz smacznie przyprawiona nutą uszczypliwości - w piątek gwiazdą wieczoru w Hadesie będzie Dzidka Muzolf. Jej ścieżka muzyczna rozpoczęła się ponad dziesięć lat temu, kiedy śpiewała w krakowskim kabarecie Zielone Szkiełko. Dziś śpiewa głównie autorskie piosenki, mocno nastrojowe, często ślizgające się po jazzowych brzmieniach, zahaczając o charakterystyczne rytmy bossa novy. I tylko czasami dorzuca piosenkę kabaretową, z jakąś kąśliwą, trafną pointą.

Wielokrotnie była nagradzana na festiwalach piosenki poetyckiej, gdzie doceniano jej głos, charyzmę i zdolności twórcze.

Urodziła się w Namysłowie na Opolszczyźnie, ale przez kilka lat mieszkała w Lublinie. Obecnie związana jest na stałe z Krakowem. Nieczęsto usłyszeć ją można na koncertach, tym bardziej zatem ten piątkowy wart jest polecenia. Artystce akompaniować będą Tomasz Pala na instrumentach klawiszowych, Tomasz Kupiec na kontrabasie, Tomasz Wertz na perkusji oraz Paweł Odorowicz na altówce.

Gazeta Wyborcza, Co jest grane

Baby z wozu...
piątek, 3 marca 2000 r.

(...)
W niedzielny wieczór w Kawiarni Artystycznej „Hades” rej będą wodzić bardotki – tak lubelscy bardowie mówią o żeńskich przedstawicielkach piosenki literackiej.


Zdzisława Muzolf, Bazia Szot, Jagoda Naja i Jolanta Sip. Średnia wieku – 26 lat, miejsce zamieszkania – Lublin. Cztery bardotki, wzorem zdominowanej przez mężczyzn Lubelskiej Federacji Bardów, postanowiły pokazać się na scenie wspólnie. Czy połączą się w stałą supergrupą – pokaże czas. Jeśli to tylko jednorazowy kaprys pań, tym bardziej warto wybrać się do Hadesu. Poza Jolą Sip z LFB, nieczęsto zdarza się je usłyszeć na żywo.


(...)
Zdzisława Muzolf – głos ciemny, mocny, trochę męski, temperament soulowy. Laureatka pierwszej nagrody na Ogólnopolskich Spotkaniach z Piosenką Autorską „Oranżeria ‘98”, nagrody imienia Wojciecha Bellona w Krakowie, laureatka FKE ’98. Wykonuje przede wszystkim liryczne piosenki własnego autorstwa „Dom”, „Ten wiatr”, „Nie pukaj”, „Nim zamkniesz drzwi”, „Daj Panie”, „Ktoś inny”; ale ma też w repertuarze kabaretowy rodzynek „Nie ma Edka”, wykonywanego w manierze „śpiewać każdy może”, który zawsze podbija publiczność.
(...) .

 

DZIENNIK POLSKI > KULTURA > Jan Poprawa

W Rybniku, czyli wszędzie
26-02-1999

(...)
Jako przewodniczący jury zdradzę tajemnicę: walka o jedyne, wspomniane już Grand Prix toczyła się między dwiema krakowiankami: Dzidką Muzolf i Pauliną Bisztygą. Ta ostatnia była bodaj największym odkryciem konkursu. Młodziutka artystka co prawda pokazywała się od pewnego czasu w Krakowie, ale zawsze w towarzystwie kolegów mniej uzdolnionych. Tym razem wspomagali ją artyści (Jacek Hołubowski, Roman Ślazyk), co dało natychmiastowy sukces. Ale to przede wszystkim sukces Pauliny, tak wykonawczyni, jak poetki i kompozytorki. Wywiedzione z ducha Piazzoli stylizowane tango jej autorstwa - było absolutnym przebojem Rybnika. Jeśli rozwój tej bardzo młodej artystki postępował będzie, jak do tej pory - to prorokuję rychłe narodziny gwiazdy!

A mimo to w rywalizacji o jedną nagrodę Paulina uległa Dzidce Muzolf. Ta do niezliczonych laurów (Gorlice, Radzyń, Józefów, Świnoujście, Biłgoraj, Myślibórz, Ostrołęka i in.) dołączyła Grand Prix rybnickiego "festiwalu festiwali". Dzidka także pisze teksty i muzykę. Też korzysta z pomocy świetnych muzyków (Paweł Odorowicz, Vidas Svagzdys). Ma piękny, niski głos, którym potrafi nastrojowo nucić swe liryczne ballady (znacznie gorzej idzie jej piosenkarska felietonistyka). Jest na pewien sposób artystką "kompletną", do tego bardzo już doświadczoną. Artystką - podkreślam uparcie.

Bo choć rybnicki konkurs skupił ludzi formalnie będących jeszcze amatorami - to przecież wielu z nich dalece przekroczyło granicę oddzielającą ruch amatorski od profesjonalizmu, a nawet artyzmu. Niektórzy nie musieli wcale wpadać w kompleksy, słuchając koncertów towarzyszących konkursowi. A były to koncerty wspaniałe: recital Anny Szałapak, recital Katarzyny Groniec i wielki show Maryli Rodowicz... Nawiasem: ile to znacznie bardziej renomowanych festiwali o takich gwiazdach mogłoby tylko pomarzyć?

Wszystkich gości rybnickiego festiwalu (a zaczyna się to robić miejsce modne, swoisty zjazd dyrektorów innych festiwali, a także szefów wielkich placówek kulturalnych) zdumiewał zupełny brak zainteresowania ze strony telewizji. Cóż, widać woli ona okopać się w swoich szańcach... I znów w Opolu (organizowanym przez TVP) będziemy "podziwiać" boys-bandy, zaś na miano debiutantki sezonu zasłuży jakaś czternastolatka, z byle "Szansy na sukces"... Ręce opadają.

Gazeta Olsztyńska poniedziałek 5 lipca 1999 r.

Kolory muzyki
XXVI Spotkania Zamkowe „Śpiewajmy poezję”

W niedzielę zakończyły się XXVI Spotkania Zamkowe „Śpiewajmy Poezję”. Nagrodę główną im. Agnieszki Osieckiej jury przyznało Dzidce Muzolf z Lublina.

-Wszystkim jurorom Dzidka podobała się najbardziej – powiedział Jerzy Satanowski, przewodniczący jury – To największa indywidualność tegorocznych Spotkań. Przedstawiła najlepsze teksty, najlepsze, pięknie zaśpiewane, piosenki...
Zdobywczyni głównej nagrody przyznała, że nie wierzyła w wygraną. – cieszę się, że moje przewidywania się nie sprawdziły - wyznała. Dzidka lubi wiersze Josifa Brodskiego, któremu zadedykowała piosenkę „Dobrze że życie”. W życiu i twórczości kieruje się intuicją, ceni autentyzm. Na pytanie w jaki sposób nagroda wpłynie na jej życie, odparła: - Ta nagroda nic nie otwiera, dopóki ja sama nie otworzę sobie drzwi. Muszę się określić i zdecydować, w którą pójść stronę. (...)

 

Ze strony internetowej Adama Andryszczyka

Dzidka Muzolf

Tę poetkę, kompozytorkę i wokalistkę po raz pierwszy usłyszałem w 1999 roku na Spotkaniach Zamkowych w Olsztynie. Nie miałem wtedy wątpliwości że zostanie laureatką głównej nagrody. Dzidka urodziła się w Namysłowie na Opolszczyźnie. Twierdzi że potrafi zaśpiewać "te opolskie dziouchy..." ale nie zaśpiewa. Oprócz olsztynskich spotkań jest laureatką m.in. Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie. To autorka nastrojowych ballad, ale równie świetnie odnajdująca się w lżejszym, można by rzec - uszczypliwym repertuarze. Bo i w rozmowie prywatnej potrafi z wielką kurtuazją wsadzić rozmówcy szpileczkę...

Skryta, czego dowodem może być niewielka ilość informacji jakie można znaleźć w sieci na temat tej nietuzinkowej, bardzo dojrzałej autorki. Od 2000 roku wciąż mi mówi, że nosi w sobie internetową witrynę o sobie i swoich znajomych. Czeka tylko na moment, kiedy odważy się ją opublikować.

Potrafi smacznie przyrządzać potrawy - a wspólnie zbierane grzyby - szczególnie. Wielka smakoszka kartaczy (to taka powszechna potrawa na Mazurach Garbatych).
Jak dotąd bez oficjalnych, legalnych płytowych wydawnictw, a wielka szkoda.

Przez kilka lat mieszkała w Lublinie. Związana z Krakowem, co - jak osobiście powiedziała - bardzo sobie chwali.

SUPLEMENT marzec 1999

FESTIWAL PIOSENKI ARTYSTYCZNEJ
Tomasz Teleśnicki

( ...) Konkurs rybnicki wyłania swoistą „gwiazdę sezonu” . Jedna jest bowiem Nagroda Główna, przyznawana indywidualności najdojrzalszej, najpełniejszej.

W ubiegłym roku laureatem takiej nagrody był Jarosław Chojnacki ( Rozmawiała z nim na łamach „Suplementu” niezastąpiona Teresa Drozda ). Tym razem zwyciężyła krakowianka (rodem z głębokiej Opolszczyzny ) – Dzidka Muzolf. Pisaliśmy o niej wielokrotnie, co więcej – drukowaliśmy jedno z opowiadań tej wielce interesującej młodej artystki. Wkrótce przedstawimy jej twórczość poetycką. To wybitna osobowość, choć zapewne bardzo wysoki iloraz inteligencji nie pozwoli jej na pozostanie jedynie piosenkarką. Dzidka pisze, komponuje...Coraz częściej pisze też dla innych. Może na naszych oczach rodzi nam się nowa Agnieszka Osiecka ( choć oczywiście w porównaniu tym tylko o rangę idzie, nie o charakter twórczości, zupełnie odmienny)?
(...)

SUPLEMENT Miesięcznik poświęcony kulturze
lipiec-sierpień 1998

Muzolf

Jan Poprawa

Pisanie o wschodzącej gwieździe zawsze sprawia kłopot. Zwłaszcza wtedy ,gdy gwiazda ma dwadzieścia lat, orzechowe oczy i uśmiech co przenika do głębi. Jak-dajmy na to Muzolf.


Muzolf to nazwisko dość rzadkie, przyznacie sami. A przecież w niedługiej historii polskiej sztuki estradowej zdarzyło się już kiedyś. Nosił je młody muzyk jednego z zespołów tworzących pierwszą falę polskiego rocka, niegdyś (całkiem trafnie) zwanego „mocnym uderzeniem”. Pamiętają to starsi, co to niejedną prywatkę odbyli przy trzeszczącym gramofonie marki „Bambino”...


Muzolf o którym dziś mowa nie ma nic wspólnego z idolem młodych lat Krzaklewskiego. Poza rzadkim nazwiskiem, oczywiście. No i jeszcze tym może, że kolejne pokolenie go słucha w skupieniu. Różni go od imiennika „ intelekt, płeć, uroda, wiek” (że zacytujemy wieszcza). Nasz Muzolf jest bardzo przyjemną i młodą dziewczyną z najgłębszej Opolszczyzny, od pewnego czasu studiującą w Krakowie. Ale nawet nie dla tych niewątpliwych przymiotów (Opolszczyzna, płeć i Kraków) naszego Muzolfa kochamy: po prostu jest artystą. To znaczy artystką, oczywiście tak.


Poznałem naszego Muzolfa przed kilkoma laty. Już dobrze nie pamiętam gdzie? Może na jednej z niezliczonych studenckich „giełd” czy minifestiwali piosenki, jakże często i chętnie organizowanych w naszym ubogim kraju? A może już w dziwacznym tworze quasikabaretowym noszącym nazwę „Zielone szkiełko”? (...)
Muzolf bowiem już wtedy miała – a dziś ma w trójnasób – specyficzną cechę charakteru: nie umie o siebie zabiegać. Toteż długo to trwało, nim dostrzegł ją świat. Dostrzegł ją dopiero teraz, na dwa lata przed końcem wieku – i to też zaledwie oczyma swych przedstawicieli...
Dość tych figur retorycznych, całego tego gęgania. Czas powiedzieć Nieznanemu Czytelnikowi co też ten (ta) Muzolf robi. A nade wszystko wyjaśnić: mówisz Muzolf myślisz Dzidka, i odwrotnie. (...)


Dzidka to śpiewająca poetka. Jedna z najciekawszych przedstawicielek tego szczególnego zjawiska polskiej estrady, jakim jest ruch ‘polskich bardów”. Śpiewa wyłącznie własne teksty, bardzo refleksyjne, liryczne, melancholijne. Do nich sama umie dokomponować muzykę gdzieś z pogranicza jazzu, z bliskiego sąsiedztwa jazzowej ballady...Do tego wszystkiego jako wykonawczyni tych swoich babskich smuteczków operuje wpadającym w ucho, niskim, jakby omszałym, o bardzo własnej i oryginalnej barwie głosem...Był czas, gdy towarzyszyła jej grupa muzyków(...) po odejściu od tego zespołu zaczęła artystka odnosić sukcesy. Wcześniej co prawda wygrała to i owo, nawet dobrze obsadzony konkurs w Gorlicach (jednej ze stolic mniejszych polskiej piosenki poetyckiej, przede wszystkim ze względu na działalność Gorliczan, z Bogusiem Diduchem, Mirkiem Czyżykiewiczem i Tadziem Krokiem na czele) – ale to niewiele. Nie powiodło się jej przecież w krakowskich Studenckich Festiwalach Piosenki, nie ma „zaliczonego” Olsztyna czy Wrocławia (to miejsca w których odbywają się najpoważniejsze polskie konkursy amatorów tego właśnie rodzaju piosenki)...


W tym roku Dzidka idzie przez konkursy jak burza. W czerwcu wygrała uroczy, kameralny ale dobrze obsadzony konkurs w Radzyniu Podlaskim ( „Oranżeria” ). W lipcu została jedyną ( obok Tereski Drozdy ) indywidualną laureatką „Famy”. W sierpniu wygrała ( ex aequo z Jarkiem Chojnackim ) doskonale obsadzony Festiwal Kultury Ekologicznej w Józefowie...Przepowiadam: we wrześniu usłyszymy o jej sukcesach w Biłgoraju, w październiku – w Ciechanowie albo Myśliborzu, w listopadzie...


W listopadzie odbywa się konkurs Piosenki Kabaretowej” w Ostrołęce. Może tam pojedzie nasza młoda gwiazdeczka? Nie będzie bez szans. Podczas „Famy” pokazała przecież twarz Bustera Keatona, rozśmieszyła do łez piosenką (autorską, a jakże ) o rzeźniku Edku...
Dzidka Muzolf ma wiele twarzy. Jedną z nich, zdaje się że najskrzętniej skrywaną – jest twarz powieściopisarki. wiosną tego roku drukowaliśmy w „Suplemencie” opowiadanie pod tytułem „Skóra lemura”. Opowiadaniem tym Muzolf wygrała ogólnopolski konkurs literacki „O złoty kałamarz i złamane pióro” w Krakowie. Konkurencja była liczna! słyszę że się „Skóra lemura” przekształca w powieść. Czekamy – czekamy – z niecierpliwością. I na wszelki wypadek już dziś Dzidkę nazywam od niechcenia Orzeszkową...


Sztuka sztuką, po jakimś czasie zobaczymy co z tego zostanie ( mam przeczucie, że sporo ). Dziś możemy jeszcze cieszyć się także samą orzeszkową, to jest Muzolf, to jest Dzidką. Mam to szczęście, że znam osobę. To jedna z najrozkoszniejszych panien, jakie w życiu spotkałem. Inteligentna, że aż strach ( mężczyźni się boją ), dowcipna, że trudno nadążyć...W dodatku cudownie pielęgnuje najrozmaitsze kompleksy, kompleksiki i kompleksiątka. Nawet najbardziej zasłużony i oczywisty sukces sprawia jej ból. „ Co też znowu zbroiłam?” – myśli od razu. I cierpi, gdyż do głowy jej przyjść nie może, że po prostu sukces się jej należy. Że jest dobra, po prostu. A będzie jeszcze lepsza. To potężny talent. Słowo wam w tej sprawie daje zawodowy poszukiwacz talentów.